Menu:
Warto poczytać:
Po cichu skradałem się do ogrodzenia.
Elektronarzędzia Bosch stały tuż za samochodem, po lewej stronie. Właśnie one były celem mojej wędrówki. Przez chwilę przyglądałem się im. Cieszyłem się, że już są moje. Bezszelestnie rozpocząłem pakować elektronarzędzia profesjonalne i klucze nasadowe do czarnej torby. Rozległ się dźwięk przy bramie wjazdowej. Zamarłem. Poczułem na skroniach krople zimnego potu. Bałem się nawet odwrócić, by zlokalizować odgłosy. Uff, to tylko bezdomny pies, który plącze się po okolicy. Zarzuciłem torbę na plecy i co sił w nogach pobiegłem do bramy. Jeszcze chwila, chwila i już! Jestem za ogrodzeniem i pokonuję dużymi krokami osiedlowy chodnik. Znowu się udało.
cześć 1 -
cześć 2 -
cześć 3